J 6, 37

Wszystko, co mi daje Ojciec, przyjdzie do mnie, a tego, który przyjdzie do mnie, nie wyrzucę precz.

We mnie najbardziej rezonuje druga część wypowiedzi Jezusa. „A tego, który przyjdzie do mnie, nie wyrzucę precz.”

Kropka.

Nic więcej.

Jezus nie pyta, jak jesteś uświniony. Nie patrzy, czy przyjdziesz w stroju ninja, w dziurawych szatach, przyjedziesz wielkim G-Wagonem, czy właśnie utaplałeś się w kupie świni, bo lubisz.

Nie pyta się.

Po prostu stwierdza: „A TEGO, KTÓRY PRZYJDZIE DO MNIE, NIE WYRZUCĘ PRECZ.

Każdego, kto przyjdzie do niego, Jezus przyjmie. Kropka.

To jest chyba najbardziej niesamowite w tym wszystkim. ON WYBACZA, NAWET O TYM NIE MÓWIĄC. Wystarczy do niego przyjść. Kropka.

On nie odrzuci Cię, nie przegoni, nie stwierdzi, że się nie nadajesz, że jesteś za mały, za nie-doskonały, za brzydki, za gruby, za chudy, za głupi, za tępy, za bardzo natrętny, za nieśmiały, za grzeszny…

„A tego, który przyjdzie do mnie, nie wyrzucę precz.”

Nic więcej.

Wystarczy do Niego przyjść.

Jest jeszcze lepiej. Jezus jest obecny cały czas. Wszędzie. Wystarczy po prostu siedzieć w pokoju i do niego się pomodlić. W ciszy serca. I go tam znajdziemy. I on już tam będzie. Z rozwartymi ramionami. On mówi: „Nie wyrzucę Cię precz”, człowieku. Jesteś mój. Chodź. Uspokój swoją głowę, sumienie. Ja jestem.

Choćby wasze grzechy były jak szkarłat, jak śnieg wybielą”

Iz 1, 18

Prorok Izajasz nam to obiecywał, przepełniony słowami pochodzącymi od Boga.

Nie ważne jak bardzo zgrzeszyłeś. Przyjdź do Jezusa, a twoje szkarłatne grzechy pokrywającą twoją duszę wybielą się jak śnieg. On Cię oczyści. Przez samą obecność w nim.

To tak jakby wybuchło słońce i wypaliło wszystko to, co jest niegodne słońca. I już.

I nie chodzi tu o to, żeby zgrzeszyć, „udawać” że przyjdę do Niego, wyspowiadać się, jest ok, idę znowu grzeszyć, bo będę miał znowu odpuszczone, jak znowu przyjdę do Jezusa. No właśnie nie o to tu chodzi.

Wydaje mi się, że kiedy człowiek naprawdę przyjdzie do Jezusa, naprawdę naprawdę i kiedy już pozna jego miłość i miłosierdzie i siłę wybawiania od grzechu, kiedy go pozna – już nie wróci na ścieżkę nieprawości. Tak mi się wydaje, że tak to jest.

To co na zewnątrz – to są jakieś bzdury. Nieważne, ale przykuwające uwagę błyskotki. One mają tylko znaczenie tymczasowe. I tak naprawdę nie znaczą nic. Nic kompletnie nie znaczą.

Niesamowite jest to, że Jezus za każdym razem Cię przyjmie. To jest w tym wszystkim właśnie niesamowite. Te zewnętrzne błyskotki odwróciły twoją uwagę. Ale się opanowałeś. Jezus Cię przyjmie z powrotem.

Jeśli uwierzysz w to, tak naprawdę nie masz się czego bać. I chyba o to Jezusowi chodziło. Mówił: „Nie lękajcie się”. Jestem z wami, po prostu przyjdźcie do mnie i wszystko będzie dobrze. Kropka.