Autor: l0cke

  • Ps 128, 1-2

    Ps 128, 1-2

    Szczęśliwy, kto boi się Pana i kto chodzi Jego drogami. Bo z pracy rąk swoich na pewno będziesz pożywał, będziesz szczęśliwy i dobrze będzie ci się wiodło.

    Strach w stosunku do Pana można rozumieć różnojako. Wydaje mi się, że tu nie chodziło o to, żeby ciągle bać się, być jak pies z podkulonym ogonem. Chodzi bardziej o świadomość, że Bóg jest większy ode mnie. Nie jestem w stanie wszystkiego kontrolować, mało tego, niczego nie kontroluję, dlatego oddaję wszystko Bogu, każdy moment, każdą chwilę.

    Tu chodzi o to, żeby traktować Boga poważnie. Nie jako zagrożenie, ale jako Źródło życia, mądrości, porządku.

    Nie chodzi tu o odhaczanie kolejnych wizyt w Niedzielę w kościele. Tu chodzi o życie z nim tak, jakby On był koło nas. Bo On jest koło nas, w nas, On stoi obok Ciebie, patrzy co robisz, nie osądza, nie gardzi Tobą, zachęca Cię do tego, żebyś żył zgodnie z tym, co mówił i mówi nadal. To taki rodzaj szacunku, który mówi: „Panie, nie chcę iść drogą, która oddali mnie od Ciebie, bo wiem, że bez Ciebie gubię siebie”.

  • 1 Kor 13, 12

    1 Kor 13, 12

    Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno, wtedy zaś [ujrzymy] twarzą w twarz. Teraz poznaję po części, wtedy zaś będę poznawał tak, jak sam zostałem poznany.

    Jest taki neurochirurg – Eben Alexander – autor „Dowodu”. Jego książka opisuje jego osobiste doświadczenie NDE (Near Dead Experience – doświadczenie bliskie śmierci). Opisuje w niej to, co zobaczył po drugiej stronie.

    Jako neurochirurg – człowiek nauki – doszedł do bardzo ciekawego wniosku – że mózg człowieka jest narzędziem filtrującym Rzeczywistość.

    Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno

    To co widzimy ogranicza się do rzeczy materialnych. Ale fizyka kwantowa udawadnia, że nawet na poziomie subatomowym, wszystko, nawet materia, to po prostu związana materia. Co ciekawe, fizyka kwantowa idzie o krok dalej. Materia i zachowanie się energii zależy od obserwatora. Czy obserwuje cząstkę atomową, czy nie. Jest wiele doświadczeń z fizyki kwantowej, które to potwierdzają (np. paradoks EPR). Mało tego. Jest teoria, która twierdzi, że wszystko jest ze sobą powiązane i wszystko na wszystko ma wpływ.

    Wtedy zaś [ujrzymy] twarzą w twarz.

    Już za czasów apostołów ludzie oświeceni wyczuwali, że tam jest coś, co otworzy przed nami oczy. Poznamy wszystko tak, jak zostaliśmy poznani.

    W każdym razie, Eben Alexander właśnie to też opisał w książce, że po tamtej stronie miał dostęp do nieograniczonej wiedzy. Każde jego „pytanie” od razu otrzymywało odpowiedź. To było natychmiastowe. Nie było tajemnic.

    Fajny filmik znalazłem o kobiecie, która wróciła z jasnym przesłaniem:

    Nie jesteśmy sami, nawet jak myślimy, że jesteśmy nie kochani, nie lubiani – Bóg, Stwórca z nami jest. On nas kocha. Nie jesteśmy sami. Nigdy.

    I jeszcze jeden filmik, poznajcie Jonathana Ashforda. Wcześniej wrednego szefa, złośliwego człowieka, który miał NDE z powodu sepsy. Ale po 3 godzinach wrócił, poniżej filmik od tego kluczowego momentu (3:11):

    „Bóg jest z nami ciągle w pokoju”. On jest. Ten gościu to wie, gadał z Nim, wrócił i teraz próbuje pomóc ludziom w ich duchowej drodze.

  • Prz 24, 16

    Prz 24, 16

    Bo prawy siedmiokroć upadnie i wstanie, a bezbożni runą w nieszczęście.

    Jest dwóch ziomków. Oboje upadają. Ile razy upada prawy? 7 razy. Ile razy upada bezbożny? Raz.

    Dlaczego prawy upada 7 razy, a bezbożny raz?

    Bo prawy podnosi się za każdym razem, bo tak jego osoba jak i ścieżka znajdują się nieprzerwanie w Panu.

    Dlatego ma siłę podnieść się i spróbować jeszcze raz. Dostanie od życia w tyłek. Przewróci się, upadnie, ale wie, że musi nad sobą pracować. Ale żeby nad sobą pracować musi wstać. A siłę czerpie ze źródła.

    Bezbożny już nie upada drugi, trzeci, czwarty raz. Nie. Bezbożny upada raz i już pozostaje w tej pozycji. Nie zależy mu. Nie ma skąd czerpać energii. Jest odłączony od źródła.

    Nie ważne ile razy upadniesz. Podnieś się i idź dalej. W Panu.

  • Prz 21, 5

    Prz 21, 5

    Zamiary pracowitego [prowadzą] do zysku, a wszystkich śpieszących się – do straty.

    Każda wartościowa rzecz wymaga pracy. Pracy i planowania. Nie ma drogi na skróty. Czasami coś może się udać „na szybko”. Jednak w dłuższym terminie każda rzecz, każdy „oczekiwany” rezultat to efekt zaplanowanej, długiej pracy.

    Żeby wykonać taką pracę, wymagana jest mądrość, wiedza. Dlatego przytoczę tutaj też ten fragment z Biblii:

    Podstawą jest mądrość: zdobądź ją, za wszystko, co masz, nabądź rozsądku.

    Prz 4, 7

    Pierwszym krokiem w praktykowaniu mądrości to być przekonanym, że jej nabycie jest rzeczywiście niezbędne i wymaga ofiar.

    Skąd brać mądrość, jeśli jeszcze jej nie mamy? Skąd oczekiwać wsparcia? No jak to skąd? Wiadomo – od Boga. O tym pisze autor listu świętego Jakuba:

    Jeśli zaś komuś z was brakuje mądrości, niech prosi o nią Boga, który daje wszystkim chętnie i nie wymawiając, a na pewno ją otrzyma.

    Jk 1, 5

    W tłumaczeniu „chętnie” czasami zastępowane jest frazą „po prostu” i „bezwarunkowo”.

    Bóg rozwiąże Twój problem, jeśli zwrócisz się do Niego i poprosisz o rozwiązanie. On da Ci mądrość, żebyś mógł rozwiązać swój problem.

    Planowanie w pracy to podstawa. Po prostu podstawa. Praktycznie wszystko zależy od tego, czy dobrze się przygotujemy, potrzebujemy:

    • planowania
    • mądrości
    • cierpliwości

    Nie od razu wszystko wychodzi, ale w pośpiechu możemy być pewni, że nie wyjdzie nic. Dlatego potrzebujemy Jego pomocy. Jego pomocy w budowaniu cierpliwości i mądrości.

    Cierpliwy jest lepszy niż siłacz, opanowany – niż zdobywca grodu.

    Prz 16,32

    Panie, naucz mnie cierpliwości. Daj mi siłę, żebym nauczył się działać cierpliwie. Żebym umiał powierzyć Ci swoje troski, żebym zrozumiał, że rozwiązanie problemów przyjdzie w odpowiednim momencie. Żebym nauczył się cierpliwie na to rozwiązane czekać i cierpliwie wykonywać to, co powinienem był wykonywać.

  • Prz 21,20

    Prz 21,20

    Cenny skarb i oliwa w mieszkaniu prawego, lecz niemądry człowiek je marnotrawi.

    Dzisiaj będzie o oszczędzaniu i folgowaniu sobie i innym.

    Są okresy w życiu, kiedy sprzyja nam fortuna. Kiedy Bóg widzi, że potrzebujemy pomocy finansowej. Jakikolwiek jest powód tego, że w życiu finansowo mamy zabezpieczenie – trzeba zarządzać tym mądrze i z rozwagą. Fragment tego przysłowia wyraźnie mówi – że trzeba gromadzić oliwę i skarb, jeśli jest się mądrym. Nie ma co tego marnotrawić. Powód jest taki – dobrobyt często przemija, jest chwilowy i trzeba się zabezpieczyć na czas, kiedy przestanie być pięknie i „szczęśliwie”, kiedy życie przestanie nas rozpieszczać.

    Bardzo wymowny jest moim zdaniem również inny przykład z Księgi Przysłów, który mówi o tym samym, by zbierać w żniwa, by potem zimą nie mieć problemów:

    Do mrówki się udaj, leniwcze,

    patrz na jej drogi, bądź mądry,

    Nie znajdziesz u niej zwierzchnika

    ni stróża żadnego, ni pana –

    a w lecie gromadzi swą żywność

    i zbiera swój pokarm we żniwa.

    Prz 6, 6-8

    Nie jest sztuką zarobić pieniądze i je przepuścić. Problem pojawia się, gdy zimą zaczyna nam brakować pieniędzy. Trzeba o tym myśleć, żeby nie skończyć gdzieś, gdzie nie chcemy skończyć.

    Lato u człowieka to okres, kiedy jest produktywny i może pracować w pełni sił. Dla jednych to okres od 20 – 50 lat, dla innych dłużej, dla jeszcze innych krócej. Chodzi o to, żeby w tym czasie zebrać dla siebie jakieś zabezpieczenie, żeby zimą nie cierpieć mrozu, głodu i innych problemów, które pojawią się, gdy skończy się umowa o pracę, gdy skończy się czas żniw i trzeba będzie żyć z tego, co się zebrało.

    Tak to wygląda w naturze, nie ma na to rady, tak to wygląda.

    Bóg ostrzega nas przed nadmierną pożądliwością pieniędzy i tutaj nie chodzi o nadmierną pożądliwość pieniędzy. Tu chodzi o mądre przewidzenie tego, co może się zdażyć i zabezpieczenie się na taki wypadek. Czasami jest to w konflikcie z „potrzebami na teraz”. Ale tak naprawdę, tak szczerze, czy my potrzebujemy wiele?

    Bóg kocha hojność. Ale nie każe być też bankomatem dla cudzych zachcianek, święty Paweł pisze:

    Każdy niech przeto postąpi tak, jak mu nakazuje jego własne serce, nie żałując i nie czując się przymuszonym, albowiem radosnego dawcę miłuje Bóg.

    2 Kor 9, 7

    Jeśli czujesz, że ktoś manipuluje Tobą, wzbudza poczucie winy, naciska, obraża się, szantażuje emocjonalnie, żeby dostać coś od Ciebie – to NIE JEST ZDROWE CHRZEŚCIJAŃSKIE dawanie. To manipulacja twoją dobrocią, wykorzystywanie tego, że chcesz być dobry. Możesz wtedy dać, ale Ty nie jesteś wtedy nie-w-porządku, kiedy czująsz się źle oddając pieniądze komuś, wiedząc, że np. te pieniądze powinny iść na inny cel, ale nie-w-porządku jest ten, który wykorzystuje Cię emocjonalnie.

    Pomaganie rodzinie nie oznacza bycia wykorzystywanym, o czym czytamy o trosce o bliskich:

    Jeśli zoś ktoś nie dba o swoich, a zwłaszcza o domowników, ten wyparł się wiary i gorszy jest od niewierzącego.

    1 Tm 5, 8

    Tu mowa jest o realnej trosce i potrzebach, nie o sponsorowaniu zachcianek, luksusów czy cudzej nieodpowiedzialności. Dbanie o swoich to troska o ich ogrzanie w zimę, o zapewnienie chleba na stole, o zapewnienie tego, żeby opłacony był prąd, woda, żeby każdy mógł korzystać z tych dóbr w ramach potrzeb. To nie zakup nowego komputera do grania, bo sąsiada syn dostał maszynę do grania w gry komputerowe. Takie rzeczy są drugorzędne, niepotrzebne do życia. Rolą rodziców jest odróżnienie i często nawet zdyscyplinowanie samych siebie przed chęcią kupna pierdółek dzieciom, a stawianie spraw ważniejszych na pierwszym miejscu. Owszem, czasami, kiedy czujemy w sercu, że chcemy sprawić radość dzieciakowi, kupując mu coś, ale nie z przymusu, ale po prostu z serca, wiemy, że nie nadszarpnie to naszego zabezpieczenia – jak najbardziej można to zrobić. Ale trzeba najzwyczajniej spytać się Jego, czy to, co czujemy w sercu to pycha, próżność, hojność, czy głupota.

    Trzeba nauczyć się wewnętrznie rozpoznawać te stany emocjonalne. To bardzo trudne wbrew pozorom, bo za maską hojności może kryć się próżność i zarozumialstwo.

    Jezus uczy miłości, ale miłość nie jest naiwnością. Sam Jezus nie spełniał każdej ludzkiej prośby tylko dlatego, że ktoś czegoś chciał. Czasami odchodził. Czasami milczał. Czasem odpowiadał twardo.

    Biblijna miłość to: „chcę twojego dobra, ale nie będę wspierał twojej nieodpowiedzialności ani pozwalał się wykorzystywać”.

    Pismo Święte nie popiera pasożytnictwa. Pomoc ma ratować, podnosić, wspierać w potrzebie, nie utrwalać roszczeniowość, jak to przepięknie opisuje św. Paweł w drugim liście do Tesaloniczan :

    Kto nie chce pracować, niech też nie je! (…) niektórzy wśród was postępują wbrew porządkowi: wcale nie pracują, lecz zajmują się rzeczami niepotrzebnymi. Tym przeto nakazujemy i napominamy ich w Panu Jezusie Chrystusie, aby pracując ze spokojem, własny chleb jedli.

    2 Tes 3,10

    W przypisach do tego fragmentu w Biblii Jerozolimskiej czytamy:

    Podana tu reguła, odnosząca się tylko do uchylania się od pracy, pochodzi – być może – z wypowiedzi samego Jezusa, albo po prostu z ludowego przysłowia. Jest to „złota reguła pracy chrześcijańskiej.

    Biblia Jerozolimska, przypis do 2 Tes 3, 10

    Masz prawo ocenić według siebie, czy prośba jest zachcianką, nieodpowiedzialnością, wymuszeniem, i masz prawo powiedzieć: „Nie mogę tego sfinansować. Mam inne zobowiązania i odkładam pieniądze na bezpieczeństwo.”

    Oszczędzanie na trudny czas jest mądrością. Dawanie z serca jest miłością.

    Uleganie wymuszeniom nie jest ani mądrością, ani miłością.

Chwała Panu
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.