Autor: l0cke

  • Mi 7, 8

    Mi 7, 8

    Choć upadłem, powstanę; choć siedzę w ciemnościach, Pan jest moją światłością.

    Nie ważne, że upadłem. Powstanę. Wiem, że powstanę. Bóg jest ze mną. Kiedy jestem w mroku grzechu – Pan Bóg oświetli moje życie.

    Upadek jest częścią nauki. Rzecz w tym, żeby się podnosić i stawiać czoło błędom. Jakiekolwiek by one nie były.

  • J 8, 31

    J 8, 31

    Jeśli pozostaniecie wierni mojej nauce, będziecie rzeczywiście moimi uczniami i poznacie prawdę, a prawda uczyni was wolnymi.

    Trzymanie się zasad, które Jezus nam przekazał doprowadzi nas do uwolnienia się z więzów tego świata.

    Życie zgodnie z zasadami Jezusa, to droga ku oświeceniu. Przejściu z poziomu fałszu do poziomów prawdy.

    Prawda Jezusa wyzwala człowieka od wewnętrznej niewoli: lęku, grzechu, fałszu, egoizmu, ciemności.

  • J 3,3

    J 3,3

    Żaden człowiek nie może zobaczyć królestwa Bożego, jeśli się nie narodzi na nowo.

    Dopiero, kiedy przejdziemy duchowe narodziny, będziemy w stanie dostrzec królestwo Boga.

    David R. Hawkins wyróżnił kilka poziomów świadomości. Podzielił je poziomy fałszu i poziomy prawdy i przyporządkował im stany umysłu.

    PoziomLogStan umysłu
    Oświecenie700-1000niedający się opisać
    Pokój600błogość, ekstaza
    Radość540pogoda ducha
    Miłość500pochwała istnienia
    Rozsądek400zrozumienie
    Akceptacja350wybaczenie
    Ochota310optymizm
    Neutralność250zaufanie
    Odwaga200aprobata
    Duma175pogarda
    Złość150nienawiść
    Pożądanie125pragnienie
    Strach100niepokój
    Żal75ubolewanie
    Apatia50rozpacz
    Wina30obwinianie
    Wstyd20upokorzenie

    Zaczynając od „Odwagi” w górę – to poziomy prawdy

    Zaczynając od „Dumy” włącznie w dół – to poziomy fałszu

    Moim zdaniem, każde przebudzenie się o poziom wyżej prowadzi nas do celu. Wydaje mi się, że właśnie to jest naszym celem na ziemi. To, żeby rodzić się ciągle na nowo na coraz to wyższym poziomie świadomości, pozostawiając za sobą poziomy fałszu.

    Szczerze mówiąc sam nie potrafię się określić, na jakim poziomie jestem. Chciałbym powiedzieć, że na poziomie „odwagi”, ale często wdzierają się do moich myśli cienie niższych poziomów.

    To chyba jest tak, jak kiedyś ujął to Jim Carrey, że kiedyś obudził się i był w stanie kompletnego pogodzenia się ze wszystkim. Czuł się jednym ze wszystkim. Czuł wdzięczność, radość, miłość.

    Ale ten stan zniknął po jakimś czasie, a on bardzo mocno chciałby tam powrócić.

    Chyba jak już ktoś był w tym stanie przez chociaż krótki czas – nie chce niczego innego. Wydaje mi się, że on mówił o stanie „Pokoju”.

    Niesamowite musi być takie uczucie.

    Jim mówi tu, że uczucie jest niesamowite. Ja mu wierzę. Być pogodzonym z wszystkim. Być wszystkim, we wszystkim, obok wszystkiego.

  • Rz 12,2

    Rz 12,2

    Nie upodabniajcie się do tego świata, ale przemieniajcie się poprzez odnowę myślenia, aby rozeznać, jaka jest wola Boża, co szlachetne, co miłe, co doskonałe.

    No właśnie. Dzisiaj świat przepełniony jest całą masą zabawek, odciągaczy uwagi, nowe wideo na youtube, nowy wpis na tiktoku kogoś, kto jest na topie, ale za dwa tygodnie przestanie już być na topie, którego zamieni miejscami jeszcze ktoś inny.

    Morze tego śmiecia wypełnia godziny czasu każdego młodego człowieka (i nie tylko młodego). Skrolowanie shortów na youtubie stało się dla mnie też jakby „rytuałem”. Szukam mądrości w czymś, co nie daje mądrości, a odwraca moją uwagę od wszystkiego innego, od moich problemów, ułatwia prokrastynację.

    Kompletna strata czasu.

    W książce David’a R. Hawkins’a „Technika uwalniania”, znalazłem ciekawy fragment, który opisuje właśnie dokładnie to, co dzieje się dzisiaj, na naszych oczach z tymi wszystkimi influencerami, youtuberami, performance runnerami (książka opublikowana była w Stanach w 2001, u nas w 2013 i cała jest jeszcze bardziej aktualna niż chyba wtedy mogłaby być):

    Świat nieustannie sprzedaje nam kłamstwa, podsycając nasze pragnienie tego romantycznego, upiększonego aspektu (że będziemy sławni). Obiecuje, że uczyni nas ważniejszymi niż jesteśmy w rzeczywistości. Glamour tak podany, to po prostu oszustwo.

    (…)

    To, o czym myślimy, zazwyczaj się manifestuje.

    Co sugeruje list do Rzymian w przewodnim fragmencie? „Odmianę myślenia”. O czym mówi słynny psychiatra? „To, o czym myślimy, zazwyczaj się manifestuje”.

    No nie jest tak? Pewnie że jest.

    Sfrustrowani, ciągle myślący o tym, że mimo ciężkiej harówki niczego nie osiągamy w życiu – faktycznie niczego nie osiągamy w życiu.

    W tej samej książce, w tym samym rozdziale, David R. Hawkins wspomina jednego ze swoich pacjentów, który stracił pracę. Oto co mu zaproponował:

    Ponieważ był osobą religijną, poradziłem mu, aby zapomnieć o zdobyciu pracy i oddać to Bogu, a także uwolnić się i jednocześnie odpuścić pragnienie związane z pracą i być otwartym na to, co może się wydarzyć.

    (…)

    …dzięki uwolnieniu i odpuszczeniu otrzymał telefon od szwagra. Tak bardzo chciał dostać pracę, że pragnienie to hamowało realizację celu. Gdy tylko odpuścił tę palącą chęć, praca pojawiła się szybko, w ciągu 24 godzin.

    Jednak umysł ma skłonność do wypierania się naszej własnej mocy i projektowania jej na świat zewnętrzny.

    Czy nie o tym mówił też Jezus?

    Niech się wam stanie według waszej wiary.

    Mt 9, 29

    Może nie masz zostać CEO Tesli, jak sobie wymarzyłeś, ale pracę znajdziesz, Bóg Ojciec wie, że jej potrzebujesz, On to załatwi. Po prostu ODDAJ TO BOGU!

    David R. Hawkins pisze dalej:

    Małe „ja” uwielbia podkreślać, jakie to życie jest nędzne i pechowe, jakie paskudne rzeczy nas spotykają i jak nieuczciwi są wobec nas inni…

    (…)

    Jeżeli nasze umysły poprzez własną decyzję mają moc realizowania w życiu rzeczy negatywnych, równie dobrze mogą realizować zdarzenia pozytywne.

    (…)

    Obwinianie się jest folgowaniem sobie.

    Chodzi o zdrowe podejście do samych siebie. Do zmiany nastawienia swojego umysłu. Może i dzieją się w tej chwili złe rzeczy w naszym życiu. Ale to nie my jesteśmy ich sprawcami, nastawmy się na dobre wibracje.

    Wiem, że to dla niektórych brzmi banalnie. Jak nastawić się na dobre wibracje, kiedy ciągle czujemy w głowie tą presję zewnętrznego świata. Że musimy zdążyć z planami, z opłatami, z pracą, z czymś tam jeszcze…

    ODDAJMY to wszystko Bogu. Bóg ma siłę, by się tym zająć. Znajdzie dla nas drogę wyjścia. Wystarczy w to uwierzyć. Rozwiązania gdzieś tam są. Wystarczy zaufać Bogu, powiedzieć i poprosić o to, czego chcemy, mimo, że On wie, czego potrzebujemy a czego chcemy, On znajdzie sposób, żeby nam tego, czego potrzebujemy dostarczyć. Wystarczy Mu zaufać. To wszystko.

  • Łk 15,20

    Łk 15,20

    A kiedy jeszcze był daleko, zobaczył go ojciec i ulitował się. Pobiegł, rzucił mu się na szyję i ucałował go.

    Dzisiaj jest dzień dziecka. Cieszymy się z każdego nowego życia. Bo każde nowe życie to nadzieja na lepsze jutro.

    Dzieci nas mobilizują, zwieramy pośladki i pracujemy fizycznie, w naszych pracach, ale i nad sobą, żeby one miały lepszy świat, ciekawszy świat, więcej doświadczeń, żeby przez okres dzieciństwa miały szczęście, poczucie bezpieczeństwa, żeby nabrały pewności co do siebie i tego, że są ważni. Po to, żeby wchodząc w świat dorosłych miały już właściwy zestaw cech, które pomogą im w trwaniu.

    Czasami popełniamy błędy jako rodzice. Czasami te błędy są ogromne.

    Niedawno do mnie dotarło, że zapomniałem, co jest najważniejsze w życiu. To nie są pieniądze, to nie status. Nie. Nic z tych rzeczy.

    To trwanie w przekonaniu, że Ojciec ZAWSZE stanie po Twojej stronie, pomoże Ci. Jako ojciec mam być właśnie kimś takim, kto odwzorowuje Tego który jest moim/naszym Ojcem.

    On KOCHA NAS niezależnie od tego, jak bardzo się zabrudzimy, jak bardzo zbłądzimy, jak bardzo zasyfimy się grzechem i brudem tego świata.

    Pamiętam fragment książki Wyszyńskiego (nie pamiętam już której, ale ten fragment utkwił mi mocno w pamięci), tu będę parafrazował: że jeśli znajdziemy w błocie i brudzie diament, będziemy starali się go wyczyścić tak dokładnie, jak się tylko da, bo nie ważne, że ten diament jest zabrudzony, diament zostanie zawsze diamentem.

    To samo jest z naszymi dziećmi. Nie ważne jak zabrudzone one będą, one są naszym skarbem. Naszą dumą, pociechą na stare lata.

    I tak samo widzi nas nasz Niebieski Tato. On zasiał w nas swoje ziarno. Boskie Ziarno. Boski Diament. I nie ważne jak bardzo jesteśmy zabrudzeni. Kiedy przyjdziemy do Niego w łachmanach, brudzie, syfie tego świata, On się ucieszy, przyjmie nas do siebie jak królów, bo jesteśmy Jego. Jak często o tym zapominamy.

    I to jest niesamowite, że nasz Tato traktuje nas jakbyśmy byli jedyni. A ma nas miliony, ale każdy jest równie mocno warty Jego miłości. Ubrudzony, zasyfiony, nie ważne. To wszystko można zmyć. W środku nadal jesteśmy Jego dziećmi. On nas zawsze przyjmie w swoje ramiona.

    Dzień Dziecka to nie tylko święto naszych dzieci. To święto WSZYSTKICH NAS! Nasz Wielki Tato nas obejmuje i całuje i cieszy się, że jesteśmy z Nim, że do niego wracamy. Bo jest naszym Tatą. A my Jego dzieciakami.

Chwała Panu
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.