Flp 4, 4-6

Radujcie się zawsze W Panu; mówię ponownie, radujcie się. Niech wasza skromność będzie znana wszystkim ludziom. Pan jest blisko. Nie troszczcie się o nic, ale we wszystkim przez modlitwę i prośbę z dziękczynieniem niech wasze pragnienia będą znane Bogu.

Flp 4,4-6 (UBG)

Rejoice in the Lord always; again I will say, rejoice. Let your reasonableness be known to everyone. The Lord is at hand; do not be anxious about anything, but in everything by prayer and supplication with thanksgiving let your requests be made known to God.

Phil. 4, 4-6

Rozbijmy to na dwie części:

Niech wasza skromność będzie znana wszystkim ludziom.

W wersji angielskiej jest reasonableness (rozsądek), a nie skromność, ale skromność to jest jakaś forma rozsądku. Nie koniecznie zawsze oznacza to jednak samo.

Wydaje mi się, że tu skromność jest rozsądkiem w znaczeniu świadomości własnych granic: wiem, co umiem, ale wiem też, czego nie wiem. Nie muszę wszystkiego udowadniać, nie muszę się wywyższać, nie muszę wygrywać każdej rozmowy. To jest rozsądne. Chroni przed pychą, impulsywnością i głupimi decyzjami.

Skromność – to rozsądek serca: zna swoją wartość, ale nie robi z niej bożka.

Ile razy udawało mi się być pysznym? Ile razy czułem się lepszy, bo rozwiązałem problem w pracy, nad którym siedzieli lepsi ode mnie? Ile razy już coś takiego zrobiłem?

Kompletnie nie potrzebnie.

A co ciekawe, najczęściej tak wychodziło, kiedy wcześniej poprosiłem Jezusa o pomoc. Wtedy nadchodziło natchnienie. A potem to Boże natchnienie przyćmiewane było pychą, że zrobiłem zadanie. Jak niedojrzałe dziecko.

Ale też nie chodzi tu o to, żeby kajać się, jeśli czegoś się nie wie. Znamy swoje możliwości. I tyle. Ale nie ma powodu, żeby na siłę się poniżaj z powodu, że czegoś nie wiem.

I druga część:

Nie troszczcie się o nic, ale we wszystkim przez modlitwę i prośbę z dziękczynieniem niech wasze pragnienia będą znane Bogu.

Nie trzeba wszystkiego nosić samemu. Zamiast zamartwiać się wszystkim w głowie, wystarczy przenieść to Bogu w modlitwie – konkretnie, szczerze i z wdzięcznością.

Tu chodzi o niezamartwianie się. Człowiek ma działać, myśleć, podejmować decyzje, ale nie ma być niewolnikiem lęku.

Bóg nas zna, wie, co mamy w sercu. Tutaj chodzi o relację z Bogiem, o utrzymanie komunikacji ze Stwórcą przez modlitwę. W ten sposób zmieniamy lęk w głowie na modlitwę.

I trzeba też pamiętać, by być wdzięcznym za to, że Bóg jest z nami cały czas. Otrzymaliśmy i otrzymujemy od niego tak dużo, a często zapominamy mówić proste „dziękuję”.

Dziękuję Ci Boże, że jesteś ze mną, że czuwasz nade mną, że mogę oddychać i zbierać kolejne doświadczenia.